niedziela, 28 sierpnia 2011

Coś nowego i słodkiego :)

Hmmm, pokażę w końcu, choć to jeszcze nie jest to, co sobie zaplanowałam... Ale ćwiczę pilnie, z czasem będzie lepiej :) Chodzi o biżuterię sutaszową, którą zaraziła mnie Vernon, a która się do tego nie chce przyznać! ;)
Na początek stwierdziłam, że najbezpieczniej będzie zaopatrzyć się w neutralne kolorki sznurka, szarości, czerń, biel, i takież same koraliki. Nie wiedziałam, czy coś w ogóle z tych moich prób wyjdzie, a bez sensu kupować od razu metry różności, które potem będą leżeć, bo "to jednak nie wychodzi". Póki co radość sprawia mi wielką, przyjemność również, a efekty - oceńcie same... Na początek - zawieszka.



Nie potrafię robić zdjęć biżuterii, to moje pierwsze, nie mam wprawy, więc zawieszka wygląda na lekko skrzywioną :/ w rzeczywistości jest bardziej prosta...

Chciałabym się też podzielić przepisem na moje ulubione "Świńskie uszka", o takie (mniej więcej oczywiście, bo fotograf ze mnie marny...):



Potrzebny jest płat ciasta francuskiego (ja kupuję w Lidlu), rozpuszczone masło (ok. 25 dag) i cukier. Ja do cukru dodaję jeszcze cynamon, brązowy cukier, cukier waniliowy bądź migdałowy. Rozgrzewam piekarnik do 180°C (z termoobiegiem), ciasto rozkładam, smaruję rozpuszczonym masłem, posypuję cukrem i zwijam od obu dłuższych brzegów jednocześnie do środka. Kroję na mniej więcej centymetrowe plasterki, układam na blaszce (na papierze do pieczenia) na płasko, zostawiając odstępy - ciastka trochę rosną wszerz, smaruję resztką masła i posypuję jeszcze odrobiną cukru. Do nagrzanego piekarnika na max 15 minut - do zrumienienia, i gotowe :) Dosłownie 20 minut roboty - z pieczeniem - a potem ile przyjemności :)

piątek, 26 sierpnia 2011

Królisia

Ponieważ woreczek dotarł do małej właścicielki, mogę pokazać też niespodziankę, która się w woreczku skryła :)
Mam nadzieję, ze Marysia nada Królisi jakieś imię, bo póki co jest bezimienna...





Pozdrawiam ciepło :)

wtorek, 16 sierpnia 2011

Woreczek dla przedszkolaka i trochę słodkości

Właściwie to dla małej Marysi, która chodzi jeszcze do żłobka, ale słowo "żłobkowicz" jakoś mi źle wygląda ;)
Woreczek ma wyhaftowany podpis i przestrzennego kwiatka :) Powinien pomieścić sporo rzeczy :)





I jeszcze trochę słodkości - znalezione u Ushii przepisy na przepyszne Tuiles - dachówki - migdałowe i biszkopciki. I jedne i drugie robiłam pierwszy raz - dachówki trochę za słabo rozsmarowałam i na brzegach za mocno się przypiekły, kiedy środek został zupełnie biały :( Za to biszkopciki za mocno mi się rozlały i wyszły...plackowate :/ Widocznie za rzadkie ciasto zrobiłam... Kiedyś robiłam podobne z innego przepisu i wyszły fatalne, za to te - naprawdę polecam :)Jednak ani przypieczenie, ani plackowatość nie przeszkodziły, smak - zwłaszcza dachówek - rewelacja, no i oczywiście już nic nie zostało, hehe :)
Gdybym jeszcze potrafiła zrobić takie zdjęcia jak Ushii, ehh :/



Pozdrawiam serdecznie!!

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Powrót :) Babcine wnuczęta :)

Tadaaam!!! Wracam!!! Mam w końcu chęć coś robić!!! I baaaardzo mnie to cieszy :)

Wczoraj zrobiłam malutki (6,5 x 8,5cm) albumik dla babci, z fotkami jej wnuków - stan na 2011 rok, miejmy nadzieję, że w przyszłym roku trzeba będzie dorabiać strony ;)
Proszę bardzo: oto Staś, Marysia i Patryczek :)

















Papiery, jak i wycięte elementy, są głównie z Galerii Papieru - idealnie się do takich albumów nadają! Są też drzewka z Ulicy Ptasiej od UHK, też baaardzo fajne :)

W planach na najbliższy czas mam kilka jeszcze albumików dziecięcych, więc pamiętajcie o mnie ;)

Pozdrawiam pełna energii :)

czwartek, 4 sierpnia 2011

Zaległości - ślubnie

Dwie kartki wykonane dawno temu, ale jak wiecie - moja ostatnia niechęć do wszystkiego "nie pozwoliła" mi ich wrzucić na bloga. Takie bardzo proste, pierwsza to zwykła kartka, druga to składak z wnętrzem a la Agnieszka (już kiedyś taki robiłam).





Ostatnio dostałam sporo wyróżnień, za wszystkie serdecznie dziękuję, ale kiedy spełnię wymogi - nie obiecuję...

Pozdrawiam serdecznie

środa, 27 lipca 2011

Co się dzieje??

Mam dość... Nie chce mi się... Nie zaglądam nawet na Wasze blogi, bo - to straszne - nie mogę patrzeć na nic scrapowego!! :( Chyba ostatnie miesiące i te albumy na tyle mnie zmęczyły, że muszę porządnie odpocząć... Co prawda w międzyczasie zrobiłam dwie kartki, ale strasznie na siłę i nawet nie chce mi się ich wrzucić na bloga :(

Nie, to nie depresja :) To zwykłe przemęczenie i konieczność odpoczynku. Nie robię nic - nie scrapuję, nie szyję. Czas poświęcam Staśkowi, który ma wakacje i pichceniu :) Bo to mi sprawia teraz przyjemność :)

Pocieszające jest to, że ostatnio znalazłam w sobie na tyle zapału i chęci, że zrobiłam porządek w papierach scrapowych, a to już duży postęp :)

Myślę, ze jeszcze tydzień - dwa, i powinnam wrócić do normy :)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję tym, którzy ciągle o mnie - mimo wszystko - pamiętają :) Duży buziak dla Was!!!

wtorek, 21 czerwca 2011

Album szkolny

Album od dzieci na pożegnanie wychowawczyni klasy I-III. Chciałam, żeby był kolorowy, radosny i możliwie najbardziej "dziecięcy", mam nadzieję, że spodoba się zamawiającym rodzicom, no i oczywiście pani wychowawczyni :)

UWAGA! Duuużo zdjęć ;)






























Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca :)

Pozdrawiam

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Po zlocie...

Było fantastycznie!!! Tylko za krótko, o wiele za krótko... Czuję ogromny niedosyt, zwłaszcza w kontaktach z przemiłymi babeczkami, z którymi spędziłam zdecydowanie za mało czasu i nie wygadałam się tak jak bym chciała (Yoasia, nam to potrzeba chyba kilku dni..., a JagęBa to na dwie minuty udało mi się tylko złapać..., z PatiS też nie pogadałam za bardzo :(), albo których w tłoku w ogóle nie zauważyłam (m.in. Bossanovy, nad czym bardzo ubolewam, i Ani_k_skiej, i wielu jeszcze innych). Fakt, że musiałam wcześniej wyjść, no i przyszłam lekko spóźniona (ale dzięki Pampuchowi w ogóle dotarłam, bo miała plan W-wy, o czym ja nie pomyślałam...). Z "moimi" lubelskimi dziewczynami Monią i AgąSi zjadłam pyszny obiadek (rewelacyjny był pomysł z tą stołówką!!!), wydałam wszystkie oszczędności, a wyszłam obładowana siatami dzięki Yoasi, która obdarowała mnie całym stosem przecudnych rzeczy, za które jestem ogromnie wdzięczna!!! Poznałam w końcu, znaną do tej pory tylko z maili Anię z Poddasza oraz Pasję Kati, choć też mi za mało!!

Na zlocie okazało się, że wygrałam candy w Scrapińcu, czego wcześniej nie zauważyłam, hehe, i dostałam sporo papierków Ilsowych :)

Generalnie jestem baaaardzo ze zlotu zadowolona, żałuję jedynie, że nie trwał dwa dni, bo nie załapałam się w tym ogólnym pośpiechu na żaden pokaz, nie mówiąc o warsztatach, rozwiązaniach konkursów, no i poznaniu osób, których poznać nie zdążyłam... Marzy mi się taki zlot ze wspólnym noclegiem na wielkiej sali gimnastycznej, w śpiworkach i z mnóstwem czasu na gadanie, gadanie i gadanie :)
Zdjęcia nie mam ani jednego, z tych co przeglądałam zauważyłam się na jednym i to w niewyraźnym tle, ale co tam - byłam i to jest najważniejsze :)

Ściskam wirtualnie wszystkich nie wyściskanych, dziękuję za wspólne chwile, i mam nadzieję, ze następnym razem będzie więcej czasu...

Pozdrawiam serdecznie :)

czwartek, 16 czerwca 2011

Rubinowe wesele...

...czyli 40 rocznica ślubu. Kartka rubinowa nie jest, bo nie takie były zalecenia kolorystyczne zamawiającej, ale za to bardzo się podobała :) I o to chodzi :)





A jutro do Warszawy!!! Już nie mogę się doczekać...
Pozdrawiam :)