Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 października 2012

Mały lifting zegarka

Po co kupować nowy pasek, jak można go sobie zrobić...
Zegarek mojej mamuni :)


Zośka jęczy, uciekam ;)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Turkusiki

Prawie równo rok temu pokazałam swój pierwszy wyrób "sutaszo-podobny" ;) Wtedy pełna zapału będąc - ćwiczyłam ostro i namiętnie, coś tam jeszcze stworzyłam (choć już nie pokazałam), lecz czasu było coraz mniej, zapał też się gdzieś ulotnił... Do momentu, kiedy trafilam na bloga Aksy, i na jej inspirujące i zachęcające do pracy kursy - no i mnie wciągnęło na nowo :) Oto efekt dwóch wieczorów pracy :)





Szkoda tylko, że beznadziejnie wyglądam w długich kolczykach :/ Ale może to kwestia przyzwyczajenia, nigdy w takich nie chodziłam :)


niedziela, 28 sierpnia 2011

Coś nowego i słodkiego :)

Hmmm, pokażę w końcu, choć to jeszcze nie jest to, co sobie zaplanowałam... Ale ćwiczę pilnie, z czasem będzie lepiej :) Chodzi o biżuterię sutaszową, którą zaraziła mnie Vernon, a która się do tego nie chce przyznać! ;)
Na początek stwierdziłam, że najbezpieczniej będzie zaopatrzyć się w neutralne kolorki sznurka, szarości, czerń, biel, i takież same koraliki. Nie wiedziałam, czy coś w ogóle z tych moich prób wyjdzie, a bez sensu kupować od razu metry różności, które potem będą leżeć, bo "to jednak nie wychodzi". Póki co radość sprawia mi wielką, przyjemność również, a efekty - oceńcie same... Na początek - zawieszka.



Nie potrafię robić zdjęć biżuterii, to moje pierwsze, nie mam wprawy, więc zawieszka wygląda na lekko skrzywioną :/ w rzeczywistości jest bardziej prosta...

Chciałabym się też podzielić przepisem na moje ulubione "Świńskie uszka", o takie (mniej więcej oczywiście, bo fotograf ze mnie marny...):



Potrzebny jest płat ciasta francuskiego (ja kupuję w Lidlu), rozpuszczone masło (ok. 25 dag) i cukier. Ja do cukru dodaję jeszcze cynamon, brązowy cukier, cukier waniliowy bądź migdałowy. Rozgrzewam piekarnik do 180°C (z termoobiegiem), ciasto rozkładam, smaruję rozpuszczonym masłem, posypuję cukrem i zwijam od obu dłuższych brzegów jednocześnie do środka. Kroję na mniej więcej centymetrowe plasterki, układam na blaszce (na papierze do pieczenia) na płasko, zostawiając odstępy - ciastka trochę rosną wszerz, smaruję resztką masła i posypuję jeszcze odrobiną cukru. Do nagrzanego piekarnika na max 15 minut - do zrumienienia, i gotowe :) Dosłownie 20 minut roboty - z pieczeniem - a potem ile przyjemności :)